Mikołajki

W tym roku przyszedł do nas nie jeden a kilku Mikołajów. Ba, niektórzy zamiast saniami zaprzężonymi w renifery jeżdżą motocyklami. Choć nie wchodzili kominem, ich brody wyglądały podejrzanie a niektórzy mówili wysokim kobiecym głosem to jednak zapewniamy – to najprawdziwsi Mikołaje! Chęć sprawiania dzieciom radości, obdarowywanie ich prezentami oraz wielkie serca są najlepszymi certyfikatami ich autentyczności.

Poza przeżyciami i ogromną radością związaną z odwiedzinami tak niecodziennych, wspaniałych gości dzieci dostały paczki pełne słodyczy a także wymarzonych niespodzianek. Wynagradzając dobre zachowanie w tym roku naszych wychowanków zmotoryzowani Mikołaje zorganizowały niezapomnianą zabawę w Kombinacie Formy gdzie najmłodsi szaleli w „Bawialni” a starsi próbowali swych sił na kręgielni.

Zwiedzanie stolicy

W dniu 12 grudnia 2012 r. Odbyła się wycieczka do Warszawy. Pojechały na nią wszystkie dzieci w wieku szkolnym wraz z pięcioma opiekunami.

 Podczas wycieczki podopieczni zwiedzili Centrum Nauki „Kopernik”, gdzie mogli osobiście sprawdzić działanie i przeprowadzić eksperymenty na licznych eksponatach z dziedziny techniki, nauki i kultury światowej.

Dużym zainteresowaniem wychowanków cieszył się Stadion Narodowy, który był kolejnym punktem planu wycieczki. Dzieci były pod wrażeniem wielkości i nowoczesności tego obiektu. Zwiedzając stadion mogły zobaczyć nie tylko płytę boiska i trybuny lecz także poznać trasę i pomieszczenia, którymi poruszają się piłkarze oraz fani piłki nożnej. Szczególnie podekscytowani byli chłopcy wczuwając się w piłkarzy podczas zwiedzania strefy zawodniczej czy szatni. Każdy mógł także poczuć się wyjątkowo zasiadając na moment w loży VIP. Chociaż mróz mocno dawał się tego dnia we znaki oczarowani blaskiem świątecznych dekoracji i iluminacji świetlnych wybraliśmy się na spacer po Starym Mieście.

Ciekawym doświadczeniem było zwiedzanie lotniska Chopina w Warszawie. Nasi podopieczni po raz pierwszy mieli okazję zobaczyć terminale odlotów i przylotów, stanowiska odprawy biletowo – bagażowej i samoloty na płycie lotniska.

 

autor tekstu: Gosia P.

Rasowa przygoda

O tym, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka przekonali się nasi podopieczni odwiedzając w 09. 11. 2012 r. VI Międzynarodową Wystawę Psów Rasowych w Kielcach. Dzieci podziwiały kilkadziesiąt najróżniejszych ras psów a także pokazy psich umiejętności. Pouczającym i bardzo ekscytującym doświadczeniem dla każdego dziecka była możliwość bezpiecznego kontaktu z czworonogiem a także praktyczna nauka zbliżania się do nieznanego, obcego psa, karmienie go oraz zachowania w sytuacji zagrożenia.

tekst: Gosia P.

Prawdziwa historia: Ninja i znikające jedzenie

Pewnego dnia po prostu  znikąd pojawił się u nas niespodziewany gość. Był mały, cały czarny, szybki jak cień i nieprzewidywalny jak małe dziecko w supermarkecie. Obserwując jego ekwilibrystyczne sztuczki, cyrkowe wręcz popisy, skradania, skoki i inne ewolucje a także jego nieoczekiwane pojawianie się na naszym terenie można było wysnuć jeden tylko wniosek – obok nas zamieszkał NINJA! Tak własnie go nazwaliśmy. Nowy przyjaciel towarzyszył nam prawie codziennie. Mniej  więcej w tym samym czasie z lodówek zaczęły znikać różne produkty, które w równie zagadkowy sposób pojawiały się czasem na podwórku wokół naszego budynku.
Pewnego niedzielnego popołudnia podszedł do mnie sześcioletni Kamilek i zapytał czy może wyjść na chwilę na schody przed dom. Uzyskawszy zgodę pognał co sił lecz po niedługiej chwili wrócił pokręcił się w kuchni po czym znów wybiegł rzucając  „jeszcze na chwilę…”. Sytuacja ta wydała mi się trochę podejrzana: za każdym razem gdy Kamilek powtarzał serię zachowań towarzyszył temu odgłos otwieranej i zamykanej lodówki. Gorączkowy pośpiech i niespodziewany apetyt Kamilka, który niespełna godzinę wcześniej zjadł obiad, wydawał się coraz bardziej zagadkowy. Poszedłem za nim sprawdzić, co się dzieje przed domem i na schodach zobaczyłem Kamila, naszego Ninję i porozrzucane wokół nich kawałki wędliny, sera i innych produktów. Jak już się pewnie domyśliliście, Ninja nie był tajemniczym, zamaskowanym wojownikiem ze wschodu a jedynie małym ruchliwym, czarnym kotkiem, odwiedzającym nasze podwórko. Kamilek mimo tak bogato zastawionych jedzeniem schodów, wyglądających jak biesiadne stoły chciał pobiec po kolejną porcje jedzenia dla czworonożnego, puchatego przyjaciela.

Kamil & Ninja Kiedy próbowałem wyjaśnić, że jest to zbędne, gdyż maluch nie da rady zjeść choćby połowy z tego co już mu przyniósł, chłopiec stanowczo odparł:

– Ale on jest bardzo głodny
– Chyba nie, bo nawet nie zjada tego, co tu leży – wyjaśniłem
– Nie! On jest jeszcze głodny
Gdy spytałem Kamilka skąd wie, że kotek jest jeszcze głodny odparł:
– Bo mu cały czas głośno burczy w brzuchu.
– Yyy… Kamilku, on mruczy  :)
Tak oto, po wyjaśnieniu Kamilkowi i innym dzieciom niektórych zachowań i odgłosów typowych dla kota, a także zasad karmienia go, ocalone zostały zapasy jedzenia w naszej lodówce.

Wakacje 2012

Wakacyjny czas to dla nas nie tylko wolne od szkoły. To przede wszystkim świetna zabawa i wyjazdy. Ci z naszych podopiecznych, których rodziny uzyskały od sądu odpowiednie pozwolenie, wyjechali do swych bliskich. Pozostałym w placówce dzieciom dzięki funduszom zebranym głównie na tegorocznej aukcji charytatywnej „Podziel się sercem” zapewniliśmy wypoczynek kolonijny. Nasi wychowankowie spędzili niezapomniane chwile na koloniach letnich w miejscowości Pewel Ślemieńska, Firlej oraz nad morzem.

Także czas spędzany w Skarżysku i okolicach był pełen wrażeń i daleki od nudy. Pływanie w okolicznych zalewach czy opalanie się i zabawy na plaży stały się niemal codziennymi rytuałami. Z tegorocznych wakacji najprzyjemniej wspominamy czas spędzony w siodle i siodełku. Dzieciaki po raz pierwszy próbowały jazdy konnej i to bynajmniej nie na malutkim kucyku ale na „prawdziwych” koniach w stadninie. Oczywiście odbyło się mnóstwo przejażdżek, rajdów i wypadów na rowerach.

Dzień Dziecka w lunaparku

Z okazji Dnia Dziecka Chorzowski lunapark 29 kwietnia 2012 roku udostępnił na jeden dzień dzieciom z Domów Dziecka itp. placówek znajdujące się na swym terenie atrakcje. Korzystając z zaproszenia wybraliśmy się niemal wszyscy. Karuzele, kolejki górskie, ścianka wspinaczkowa, tunel strachu i wiele innych atrakcji dostarczyło nam ogromnych wrażeń i niezapomnianych wspomnień.

W każdym z nas jednak tkwi dziecko. Ku zaskoczeniu niektórych wychowanków okazało się że dorośli potrafią bawić się nie gorzej niż ich podopieczni. Z ciężkim sercem opuszczaliśmy wieczorem tereny wesołego miasteczka. To miejsce sprawiło bowiem, że zapomnieliśmy o wszelkich troskach a przez cały dzień uśmiech ani na chwilę nie znikał z twarzy naszych dzieci.

 

 

Przenosimy się w czasie

Między 24 a 27 maja nasze dzieci  parokrotnie przenosiły się w czasie, by zobaczyć jak żyli ich praprzodkowie. Na szczęście nie musieliśmy budować wehikułu czasu ani posiadać magicznych mocy, by tego dokonać. Wystarczył do tego autobus miejski czy choćby – jak w naszym przypadku – rowery. Naturalnie mowa o Pikniku Archeologicznym PraOsada „Rydno”, który odwiedziliśmy. Wszyscy świetnie się bawiliśmy i jak co roku mieliśmy okazję w niecodzienny sposób zdobywać wiedzę o życiu naszych przodków. Z niecierpliwością czekamy na następny piknik, w którym na pewno weźmiemy udział. Bez względu na pogodę :)